poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 3

 ,,I znów będę sama''

- To ja już muszę iść - powiedział - Ale zjedz te tabletki - on naprawdę to powiedział - I jedną kanapkę - uśmiechnął się i wstał z miejsca na którym wcześniej siedział.
- Nie ma mowy - powiedziałam i spojrzałam na tabletki - Już długo ich nie jem i jeść nie będę - warknęłam i spojrzałam na Justina. Stał i patrzył na mnie. Po chwili uklęknął przede mną i chwycił moje ręce.
- Proszę, zrób to dla mnie - powiedział i lekko pocałował moją prawą dłoń.  Spojrzał mi w oczy. Coś w nich błysnęło. Jego oczy były śliczne. Spojrzałam na okno, żeby uniknąć jego wzroku.  - To co ? - zapytał - Zrobisz to ? - ponownie zapytał.
- Ale... - nie zdążyłam dokończyć, bo mi przerwał. Ścisnął moje dłonie.
- Nie ma żadnego ale - powiedział. Puścił moje ręce i wstał - Jest tylko tak i nie - powiedział.
- Dobra - powiedziałam bardziej do siebie
- To cudownie - przytulił mnie - Zrobisz to przy mnie ? -zapytał.
- Muszę ? - zapytałam. Gdyby się nie zapytał zrobiłabym to samo co wczoraj. On tylko pokiwał głową na tak. Chwyciłam za pudełko i wysypałam na rękę pięć tabletek, po czym je odłożyłam.- Na prawdę? -  zapytałam, a on jak widać tylko to umie pokiwał głową na tak. Chwyciłam do drugiej ręki szklankę z sokiem i spojrzałam na tabletki.  Wsypałam je wszystkie do buzi i popiłam sokiem. - Teraz mam w sobie te tabletki - powiedziałam i spojrzałam na niego - Ale po co ?  - zapytałam - Jak teraz tu jesteś, ale za chwilę cię nie będzie. - powiedziałam - I znów będę sama - odłożyłam szklankę na szafkę. Spojrzałam na Justina.
- Pa Nathalie - rzucił oschle i wyszedł z pokoju. Po co tu przychodził ?
* Justin * 
- I znów będę sama - te słowa cały czas chodziły mi po głowie. Gdybym tylko jutro mógł do niej przyjść, ale nie mogę. Do moich rodziców przyjdą jakieś goście. Zszedłem ze schodów i wszedłem do salonu. Siedział tam Austin, Martina i Ashley. No powiedziałbym jak by Ashley była starsza, była by dobra do ruchania. Ashley uśmiechnęła się do mnie, a ja puściłem jej oczko. Na co ona się zarumieniła. Heh te dziewczyny.  - Już idę - powiedziałem i wyszedłem, spojrzałem na zegarek na mojej lewej ręce, była godzina 17:17.  Podszedłem do mojego auta i wsiadłem do niego. Włożyłem kluczyki do stacyjki i odpaliłem auto. Po czym ruszyłem, po 10 minutach byłem u Ryana. Wyjąłem kluczyki z stacyjki i wysiadłem z auta. Wszedłem do domu i trzasnąłem drzwiami, dając znak, że jestem u niego w domu. On przyleciał zobaczyć kto to.  - Co? - zapytałem. 
- Em.. nie powiedziałeś, że tu będziesz - powiedział i spojrzał na sofę, siedziała tam dziewczyna w samej bieliźnie i patrzyła na mnie.
- Ej stary skąd ją wytrzasnąłeś ? - zapytałem szeptem i we dwoje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.  Ona patrzyła na nas, jak na jakiś idiotów.
- A to nieważne - powiedział. 
- Dobra idę - powiedziałem - Nie będę wam przeszkadzał - poruszyłem zabawnie brwiami i wyszedłem z domu. Gdzie  teraz ? Już wiem jadę do Victorii . Wsiadłem do auta i ruszyłem, gdy byłem już pod jej domem. Wysiadłem z auta i zapukałem do drzwi. Po chwili otworzyła mi w luźnej bluzce do połowy ud. Chwyciłem ją z biodra i popchnąłem ją bardziej do środka. Wpiłem się w jej usta. Po czym zamknąłem drzwi nogą. Dziewczyna owinęła nogi wokół moich bioder, a ja ruszyłem do góry.  Po chwili byliśmy w jej pokoju. Położyłem ją na łóżku. Zanim się zorientowałem byliśmy już bez ubrań, a nasze ciała poruszały się w tym samym rytmie. 
* Nathalie *
                              *  Dwa tygodnie później * 
- Zjedz te tabletki! - krzyknęła Martina i skrzyżowała ręce na piersi.  Ta  kochana siostrzyczka.
- Ha ha ! - zaśmiałam się bez humoru - Ciebie chyba się coś pomyliło - powiedziałam - Kochana.... - miałam mówić dalej, ale do pokoju wszedł Justin. Dobrze, że byłam ubrana. Co prawda była to fioletowa bokserka i czarne jeansy ( rurki ) . A no tak i jeszcze moje białe baletki.
- Em Martina, możemy pogadać - spojrzeliśmy na niego, a on się do mnie uśmiechnął. Wywróciłam oczami. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna.
- Idź - powiedziałam. Słyszałam tylko gdy zamykała drzwi...
* Justin *
- Co ? - zapytała Martina.  Włożyłem ręce do kieszeni tak, że moje kciuki wystawały. 
- Nie chce jeść tych tabletek ? - zapytałem, a ona pokiwała głową na tak.  - Ona wie, że jak zje teraz te tabletki wyjdzie stąd ? - zapytałem. 
- Nie, ale jak zje to się dowie - wzruszyła ramionami - To co jedziecie, na ,, wakacje '' - zrobiła cudzysłów palcami na słowo wakacje. 
- Tak  - powiedziałem - Jak się zgodzi.... 
~*~
Cześć kochani :) Jest trzeci rozdział :D No, no Nathalie jadła tabletki. Ale czemu teraz nie chce ich zjeść ? Jak myślicie? A  czemu słyszała tylko gdy Martina zamykała drzwi? Coś się stało? :o
Mamy nadzieję, że trzeci rozdział się podoba :)
Ps. Komentujcie <3
//Sandra☺ & /Nikki♥

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 2

                                         ,, Ten ból, nienawiść do samej siebie ''
                                            
Wyjęłam pierwsze lepsze ubrania ( bez plecaka )  i weszłam do łazienki, zamknęłam się od środka i spojrzałam w lustro, wyglądałam okropnie. Eh.. zresztą tak jak zawsze. Postanowiłam dziś zrobić sobie makijaż. W końcu będę siedzieć z Justinem cały dzień. Ale najpierw wezmę długą relaksującą kąpiel......
* Justin * 
Nathalie weszła do łazienki. Pościeliłem łóżko i otworzyłem okno. Usłyszałem jak Nathalie odkręciła wodę. Spojrzałem na jej łóżko. Z pod poduszki wystawała jakaś książka. Podszedłem do łóżka i spojrzałem na drzwi od łazienki, chwyciłem książkę i wyjąłem ją. Moim oczom ukazał się pamiętnik. Skąd to wiem? Na okładce była naklejona kartka, a na niej pisało '' Mój pamiętnik ''. Jeszcze raz spojrzałem na drzwi z łazienki i otworzyłem pamiętnik. Spojrzałem na jeden wpis, na samym początku. Brzmiał tak:
,,Mogła bym pić. Zapijać wszystko wódką, ten ból, nienawiść do samej siebie. Wypalać uczucia papierosami, dusić je dymem, zamordować gdzieś tam w środku, w klatce piersiowej. Zatruć płuca, by ciężki oddech ustał, bym już nigdy więcej nie mogła wziąć wdechu, tak zwyczajnie. Dźgnąć się w serce, wbić nóż prosto w mięsień, tu z lewej strony, centralnie. Albo, mogła bym  iść ulicą, chcieć przejść na drugą stronę, nie rozejrzeć się, wpaść pod samochód, nie wstać już, najpewniej. Skoczyć z mostu do jeziora i zachłysnąć się wodą, nie móc się wynurzyć, tracić tlen, udusić się, desperacko. Wracać późnym wieczorem parkiem i spotkać złych ludzi, brutalnych, pełnych nienawiści, agresji.
Mogła bym, ale nie chcę. Nie chcę się poddawać. Nie chcę być słaba, ponownie. Chcę być silna, móc to wszystko przyjąć ze spokojem i się nie tracić. Nie robić głupstw....''  Gdy to przeczytałem wiedziałem, że coś nie gra. Że ona jest normalna, że ją tylko coś boli. Boli, ale nie chce powiedzieć nikomu tylko dusi to w środku.Nie przewracałem na inne strony to jej pamiętnik, nie powinienem go czytać. Odłożyłem go na miejsce.  Usiadłem na łóżku i czekałem na Nathalie....
* Nathalie * 
Gdy już się ubrałam i zrobiłam lekki makijaż, wyszłam z łazienki. Zimne powietrze owiało moją skórę. Zauważyłam też, że Justin siedzi na moim łóżku. Podeszłam do łóżka i usiadłam obok Justina. 
- Mogę tu siedzieć ? -zapytał, spojrzałam na niego i pokiwałam głową na tak. Spuściłam głowę w dół i bawiłam się moimi palcami. Spojrzałam spod byka na Justina, obserwował mnie. 
- Co ? -zapytałam. - Jestem brudna, czy.. - nie zdążyłam dokończyć.
- Nie - powiedział i się uśmiechnął - Po prostu jesteś śliczna  - powiedział
- Ta.... - wstałam z łóżka i podeszłam do okna - Dziękuję - powiedziałam obojętnie. Odwróciłam się do Justina, dopiero teraz zauważyłam jak był ubrany. ( Bez okularów i chusty ) Wyglądał bosko.
- Nie masz za co - powiedział - Po prostu mówię prawdę -wzruszył ramionami. - Chcesz z tond wyjść ? - zapytał.
- Czasami - powiedziałam obojętnie - Ale po co ? - spojrzałam na szafę - Żeby na każdej imprezie upijać się, brać narkotyki ? - zapytałam - Nawet nie na imprezie - po co ja mu to mówię ? - Niektórzy to wszędzie robią, bez żadnej okazji - spojrzałam na niego - Po co ? - zapytałam, on słuchał mnie i nie przerywał w połowie zdania tak jak... każdy? Nie odpowiedział - Albo chłopcy, tylko wykorzystują dziewczyny żeby się nimi zabawić - powiedziałam - A potem je zostawiają - spuściłam głowę w dół. - Dobra nieważne.  - spojrzałam na niego - Czemu pytasz ? - zapytałam
- Tak tylko - powiedział i lekko się uśmiechnął. - Uśmiechniesz się? - zapytał a ja spojrzałam na ścianę. Biała ściana, biała szafa, biała pościel na łóżku. Wszystko białe. Jedynie podłoga była koloru brązowego.
- N-nie - powiedziałam, unikałam jego wzroku.
- Proszę - No dobra postaram się - pomyślałam i uniosłam lekko kąciki ust.  On się uśmiechnął i podszedł do mnie -  Gratulacje - powiedział i złapał moją prawą rękę. - Nareszcie się uśmiechnęłaś - powiedział i spojrzał mi w oczy.
- Może to być naszą tajemnicą ? -zapytałam - Proszę - powiedziałam.
- Jasne - uśmiechnął się - Mogę cię przytulić ? -zapytał
- No dobra - powiedziałam, a on mnie przytulił. Zapomniałam już jak to jest, gdy ktoś cie przytula.
- Jesteś naprawdę fajna - powiedział i zrobił krok do tyłu.
- Nie poznałeś mnie - powiedziałam - To skąd to możesz wiedzieć ? -zapytałam
- Ja się nigdy nie mylę kotku - puścił mi oczko, na co ja się zarumieniłam.
- Nie mów tak do mnie - jęknęłam - Nienawidzę jak się rumienię
- Moim zdaniem jest to urocze - zaśmiał się. Uśmiechnęłam się. Wow co ten chłopak ze mną robi ?!
- Dobra, dobra - przerwałam - To co chcesz robić ? - zapytałam go i przygryzłam dolną wargę. Chłopak oblizał usta i zamknął oczy po czym wypuścił powietrze z ust.
- Opowiedz mi coś o sobie - powiedział i otworzył oczy. Okey to będzie trudne, ale już trochę zdobył moje zaufanie.. Powinnam mu całkiem zaufać? Za wcześnie ? Tak... opowiem mu o sobie, ale będę uważać, żeby nie wygadać czegoś więcej. Usiedliśmy na łóżku i zaczęłam opowiadać... I tak minął nam cały dzień. On poopowiadał mi coś o sobie, ja mu coś o mnie. Justin to naprawdę miły chłopak......
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest drugi rozdział :) Podoba wam się ??  :) Mamy nadzieję, że tak.  Jeśli coś wam się nie podoba, to możecie napisać w komentarzu ;) Postaramy się to ,, Naprawić '' :)
Komentujcie, wystarczy tylko kropka. Żebyśmy wiedziały ile osób czyta to opowiadanie :) 
Sandra☺ & Nikki♥

środa, 26 lutego 2014

Rozdział 1

                           ,,Od tego dnia jestem w moim własnym psychiatryku....''
                                               

Kolejny dzień w moim pokoju. Na szafce stoi pudełko z tabletkami, a obok talerz z czterema kanapkami. Wzięłam do ręki talerz z kanapkami i rzuciłam nim o ścianę. Talerz się rozbił, a kanapki się rozwaliły. Wzięłam do ręki pudełeczko z tabletkami i poszłam do łazienki która była moja, tylko moja. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Otworzyłam pudełko, które trzymałam w ręce i wysypałam na moją rękę pięć tabletek. Wrzuciłam je do toalety i zamknęłam pudełko. Spuściłam wodę i wyszłam z łazienki. Położyłam pudełko na szafce i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej takie ubrania. Nie wiem po co wybieram takie ubrania, jak i tak przychodzi tu tylko siostra. Ale to już zostanie. Po prostu lubię wybierać ubrania. Wbiegłam do łazienki i napuściłam wody do wanny. Zdjęłam ubrania i weszłam do wanny. Umyłam się szybko. Wyszłam z wanny i wypuściłam z niej  wodę. Ubrałam wcześniej przygotowane ubrania, rozpuściłam włosy i rozczesałam je. Moje włosy były koloru czerwonego. Czemu?  Kocham ten kolor.  Wcześniej miałam czarne.  Spojrzałam się w lustro. Byłam okropna.Dużo rzeczy mnie dziwi. Na przykład jedna. Czemu ludzie mówią mi, że jestem ładna? Jestem brzydka i gruba. Ugh.. nigdy tego nie zrozumie.  Wyszłam z łazienki i weszłam do pokoju. Stałam na środku i patrzyłam na rozwalony talerz.  Tak jak zawsze. Podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież. Zimne powietrze wypełniło pomieszczenie. A przez moje ciało przeszyły ciarki. Usiadłam na szeroki parapet, opierając się o ściankę zaraz obok okna. Ściana była zimna, ale nie przeszkadzało mi to. Usłyszałam delikatne skrzypnięcie drzwi. Nie odwracałam się bo wiedziałam, że to Martina, czy Ashley. Ktoś podszedł do rozbitego talerza. Odwróciłam głowę w stronę tego kogoś.. to był jakiś chłopak. Uśmiechnął się i podszedł do mnie. Ja odwróciłam głowę w stroną okna i patrzyłam na podwórko. Padał deszcz. Idealnie.
- Kim jesteś ? -zapytałam nie patrząc na chłopaka.
- Jestem Justin - powiedział - I chciałbym z tobą porozmawiać.  - wystawił dłoń w moim w moim kierunku. Spojrzałam na niego i przyłożyłam dłoń do jego klatki piersiowej i odepchnęłam go.
- A ja nie - powiedziałam i spojrzałam znów na podwórko.
- Porozmawiajmy - powiedział i chwycił za krzesło stojące obok szafy. Postawił ja na środku pokoju
i usiadł .Patrzył na mnie. Myślał, że mu powiem od razu wszystko?
- Nie mamy o czym - powiedziałam i  oparłam głowę o ściankę. Zamknęłam oczy. I czułam jak zimne powietrze owiewa moją twarz. Kocham to ! Miałam nadzieję, że Justin sobie pójdzie. Ale jednak został.  - Chciała bym , żeby mama przy mnie była - szepnęłam do siebie.
- Rozumiem cię - powiedział, spojrzałam na niego. Siedział na krześle i przyglądał mi się, uśmiechnął się lekko. Gdybym się ja uśmiechnęła był by cud. - Nie chciała byś porozmawiać, a potem pójdę? I znów będziesz sama? - zapytał.
- Nie będę z tobą rozmawiać - wróciłam do podziwiania podwórka, zakochane pary całujące się. Dziewczyny z uśmiechem na twarzy. Kiedyś też taka byłam... - Możesz iść i tak się nic nie dowiesz - powiedziałam. Tęsknię za mamą, za tatą. Jedna łza spłynęła mi po policzku. Szybko wytarłam ją rękawem. Justin wstał i podszedł do mnie. Chwycił mnie za ramię. Spojrzałam na jego rękę. A potem na niego.- Nie dotykaj mnie - warknęłam,a on wziął rękę. - Możesz już iść ? - zapytałam.
- Tak, mogę - powiedział i odłożył krzesło na swoje miejsce - Ale jutro tu wrócę - powiedział i wyszedł. Zamknął drzwi. Spojrzałam znów na podwórko. Widziałam Justina, jak wsiada do auta.
Pomachał mi, a ja odwróciłam głowę w drugą stronę. Nagle ktoś wszedł do pokoju, spojrzałam na tego kogoś. Była to Madison. Uśmiechnęła się do mnie. To moja '' przyjaciółka'' , powinnyśmy gadać i śmiać się. Ale tak nie jest. Ona jedyna mnie rozumiała.
- Cześć - powiedziała i podeszła do mnie.
- Ta... - powiedziałam i spojrzałam na talerz.
- Znowu ? -zapytała - Nie możesz tego zjeść ? -zapytała spokojnie.
- Nie - syknęłam - Dobrze wiesz, że nie - powiedziałam i zeskoczyłam z parapetu. Zamknęłam okno i usiadłam na łóżku. Spojrzałam na zegarek była godzina 19:22. - Możecie mnie już zostawić? - zapytałam spokojnie i położyłam się na łóżku. Patrzyłam na sufit.
- Chciałabym ci pomóc - powiedziała
- Mi już nic nie pomoże - powiedziałam - Wyjdź - pokazałam na drzwi. Tak przeważnie wyglądają nasze rozmowy. Wyszła i zamknęła drzwi. Chyba przez godzinę patrzyłam się w sufit.
- Czemu oni chcą mi pomóc ? - szepnęłam - Nie mogą mnie zostawić ? - zapytałam. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.  Ubrałam moją piżamę i poszłam się położyć. Myślałam o tym czy kiedyś z tond wyjdę i czy będę normalna.  Może tak, czasami nudno tu, ale gdy ktoś przychodzi to... Ech nie ważne. Myślałam o Justinie, po co on tu przyszedł ? Przypomniały mi się jego słowa. ,, Ale jutro tu wrócę ''. Po co ? Żeby mi pomóż ? Może niekiedy chcę wyjść, ale po co?Żeby na imprezach się upijać ? Wiecie czemu tak naprawdę tu siedzę ? Nie? 
 Miałam chłopaka....
* Retrospekcja * 
Byłam  w domu i siedziałam na sofie skacząc po kanałach w telewizorze. Myślałam nad tym co puścić. W telewizorze same bzdury. Usłyszałam dzwonienie do drzwi. Odłożyłam pilot na stolik przed sofą i poszłam otworzyć. Gdy stanęłam przed drzwiami, poprawiłam bluzkę i chwyciłam za klamkę. 
Do mojego domu wleciał mój chłopak, a za nim leciał jakiś facet. Miał na głowie kaptur. A jego oczy zasłaniały czarne okulary.  Miał pistolet w ręce. Nawet nie zauważyłam, gdy na moich oczach. Zastrzelił człowieka. Dwa razy w serce i raz w głowę. Upadłam na podłogę i zaczęłam płakać. 
-  Jason! - krzyknęłam,a facet podszedł do mnie i przerzucił przez ramię. Próbowałam się wydostać, kopałam go, robiłam wszystko co w mojej mocy. Ale nic nie dało. Wsadził mnie do swojego auta. Grubym sznurem związał ręce i nogi, a na usta przykleił taśmę. Wyszedł z auta i usiadł na miejscu kierowcy. Odpalił auto i odjechał.  Po 20 minutach, byliśmy chyba na miejscu.. nie wiedziałam, co się stanie.....
* Koniec Retrospekcji *  
I od tego momentu codziennie byłam bita i gwałcona. Byłam ich '' dziwką  ''. Wiecie jak to jest? Nie? To dobrze nikomu bym tego nie życzyła. Byłam tam trzy miesiące, trzy cholerne miesiące. Później siostra, znalazła mnie. Zadzwoniła na policję. Ich wpakowali do więzienia, a ja byłam znów w domu. Po dwóch dniach dowiedziałam się, że mama i tata wyjechali gdzieś, bo nie chcą nas znać. Tak po prostu nas zostawili. Od tego dnia jestem w moim własnym psychiatryku..
~*~
-Witaj Młoda Damo - usłyszałam jakiś głos, odwróciłam się. Zobaczyłam faceta, był ubrany w czarną skórzana kurtkę, miał czarne rurki i białe trampki. Był to blondyn , a jego oczy zasłaniały okulary.
- Em.. cześć - powiedziałam i zamknęłam oczy. Otworzyłam je, a facet stał przede mną. 
- Znowu się widzimy - uśmiechnął się. 
- Kim jesteś ? - zapytałam, dopiero teraz zauważyłam, że jestem przywiązana do krzesła. 
- Tym, który będzie cię torturował w dzień - spojrzał na mnie -  I w noc....
~*~
Obudziłam się cała mokra. Ten sen śni mi się co noc. W moim pokoju już było jasno. Spojrzałam na zegarek na ścianie, była  9:16, młoda godzina. Usłyszałam jak drzwi się otworzyły. Spojrzałam kto wchodzi, był to Justin. Tak wcześnie? 
- Czego chcesz ? -zapytałam 
- Chcę spędzić z tobą jeden dzień - powiedział i położył na szafkę talerz z dwoma kanapkami i pudełko z tabletkami, oraz szklankę z sokiem.... Chyba jabłkowym.  Spojrzałam na niego.
- Dziękuję ? - powiedziałam co brzmiało bardziej jak pytanie. 
- Mogę z tobą spędzić jeden dzień ? - zapytał - Obiecuję, że będę miły. - przerwał - Ale ty tez musisz mi coś obiecać - powiedział, zastanowiłam się i pokiwałam głową na tak. Co ja robię ? - Będziesz miła dla mnie - powiedział i się uśmiechnął.
- Noo... - przeciągnęłam ''o'' - Dobra - powiedziałam i spuściłam głowę na dół.
- I.... - powiedział, a ja na niego spojrzałam- Uśmiechniesz się - powiedział.
- Nie za dużo ? -zapytałam i wywróciłam oczami.
- Nie - zaprzeczył - Raczej nie - uśmiechnął się.
- Dobra.... - powiedziałam i podeszłam do szafy. Zapowiada się fajny dzień ! Ta.... bardzo fajny!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest i pierwszy rozdział :) Myślimy, że wam się podoba :* ( Czekamy na komentarze ;) To nas motywuje do lepszych rozdziałów :) ) 
// Sandra☺ & /Nikki♥

wtorek, 25 lutego 2014

Prolog

Jesteśmy tymi, którzy próbują alkoholem i fajkami zapomnieć nasz ból.
Jesteśmy tymi, którzy z głośną muzyką starają się ignorować nasze myśli.
Jesteśmy tymi, którzy gadają tak dużo i robią dużo głupich rzeczy, ale nigdy
nie mówimy, jak się czujemy tylko skrywamy to w środku.
Jesteśmy tymi, którzy się śmieją pomimo tego, że chcą płakać.
My jesteśmy tymi, którzy już nie mogą, ale nie chcą pokazać swoich słabości.
 ~~*~~
Cześć nazywam się Nathalie Grey. Może się wydawać, że jestem szalona dziewczyną. 
Niestety tak nie jest. Nienawidzę siebie.
 Próba skoczenia z mostu do wody. 
Próba wyskoczenia z balkonu
Tabletki  popijane alkoholem.
Dziwię się, że jeszcze tu jestem...
Może to dlatego, że zawsze ktoś był przy mnie?, 
albo zdążył zareagować na czas? 
 Do psychiatryka mnie  nie zamknęli.
 Czemu? 
Bo w domu mam mój własny psychiatryk. 
Zamykają mnie w pokoju, dają  kanapki, których nie jem
i  jakieś  tabletki. 
Nie chcę z tego pokoju wychodzić. Po co?
Chciała bym tylko wyjść na pięć minut. 
Poczuć jak to jest, gdy spadają na ciało 
kropelki deszczu, albo płatki śniegu.
A potem wrócić do pokoju i być sama.
Tak jak zawsze....
~~~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~~~
Jest i prolog :) Podoba się? Mamy nadzieję, że tak :)
Sandra☺ & Nikki♥ 

poniedziałek, 24 lutego 2014

Bohaterowie

Nathalie Grey ( 18 lat ) :
Miła, młoda dziewczyna. Jest trochę inna niż wszyscy. 
Inaczej patrzy na świat, lecz Justin pomoże jej wyjść z tak 
zwanej depresji... ( Ma czerwone włosy)
,,Wiesz co jest naj­ważniej­sze? Nie to że mi po­wiesz jak to mnie kochasz, kim to ja nie jes­tem i ja­ki ze mnie ideał według Ciebie. Tyl­ko to że będziesz kiedy chce. Przy­tulisz i poz­wo­lisz usnąć na kolanach.''
Martina Grey ( 19 lat ) :
                                                        Siostra Nathalie i Ashley

"Ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka – bo odmienić istotę ludzką zdolna jest wyłącznie miłość".
Ashley Grey ( 16 lat ) : 
Siostra Nathalie i Martiny
,,A idź ty w cho­lerę. I przes­tań spra­wiać, że myślę tyl­ko o Tobie.''
Emma Richards ( 16 lat ) :
 Przyjaciółka Ashley 
 ,,Co to jest miłość ? To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi serca.''
Madison Benson ( 18 lat ) :
Przyjaciółka Nathalie 
,,Nie jes­tem ideal­na. Nig­dy nie byłam. Nie chciałam być naj­lep­sza, tyl­ko wys­tar­czająca dla Ciebie. ''

Pauline Adams ( 19 lat ) :
Przyjaciółka Martiny 
 ,,Nie chcę być ko­lejną, chcę być ostatnią...''
Justin Bieber ( 20 lat ) : 
Justin to chłopak, który ma dobre serce, ale nie do końca.
Bierze dziewczyny tylko na jedną noc, a potem zapomina.
Jednak Nathalie zmieni go.  

 ,,Po­dob­no prze­ciwieństwa się przy­ciągają. Tyl­ko, że miłość to che­mia, a nie fizyka''. 
Christian Beadles ( 20 lat ) :
Przyjaciel Justina 
,, Tam gdzie kończy się tęskno­ta, zaczy­na się szaleństwo. ''
Josh Miller ( 21 lat ) :
Przyjaciel Justina 
 ,, Niech zgadnę, siedzisz i myślisz o mnie ''
Ryan Butler ( 21 lat ) :
Przyjaciel Justina 
 ,,Ludzie mówią, że bez miłości nie da się żyć, a ja osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy...''
Austin Mahone ( 20 lat ) :
Przyjaciel Justina.
 Chłopak Martiny 
,,Nie proś, bym już zaw­sze kochał Cię tak sa­mo, sko­ro z każdą chwilą mo­je uczu­cie do Ciebie rośnie... ''

~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~
Są bohaterowie :) Mamy nadzieje, że będziecie czytać te opowiadanie.
+  Każda nowa postać, będzie tu zapisywana :)
Sandra☺ &  Nikki♥
Zmieniliśmy, zdjęcia i opis bohaterów, na taki sam. Tylko inaczej opisane. + Dodaliśmy cytaty ;)